Naruszenie ochrony danych u dostawcy: kto zgłasza i od kiedy liczy się 72 godziny
Wyciek zdarzył się u dostawcy oprogramowania, a zgłoszenie do UODO składa administrator, czyli jego klient. Kto zgłasza, od którego momentu biegnie 72 godziny i skąd w ogóle masz wiedzieć, że doszło do naruszenia.

12 sierpnia 2026 roku Prezes UODO opublikował komunikat, którego sam tytuł przesądza stanowisko organu w sporze wracającym przy każdej takiej sprawie: administrator musi zgłosić wyciek, do którego doszło w podmiocie przetwarzającym. Powodem była sprawa dostawcy oprogramowania medycznego MyDr. Z platformy korzystało według doniesień prasowych około 12 tysięcy podmiotów leczniczych i to one, a nie dostawca, są administratorami danych swoich pacjentów.
Wyciek u dostawcy, obowiązek po stronie klienta
Jeżeli dane wyciekły z systemu, który dostawca prowadzi na Wasze zlecenie, zgłoszenie do organu nadzorczego składacie Wy. Podmiot przetwarzający nie ma takiego obowiązku wobec UODO. Jego obowiązkiem jest zgłosić naruszenie administratorowi. Ta jedna różnica przesądza, kto ponosi konsekwencje spóźnienia, i dlatego warto ją zrozumieć zanim stanie się aktualna.
Skala sprawy MyDr pokazuje, dlaczego rozróżnienie przestało być teoretyczne. Według doniesień prasowych ujawniony zbiór obejmował około 19 milionów rekordów i ponad 2 terabajty danych, w tym informacje o receptach oraz numery PESEL. Prezes UODO zapowiedział kontrolę w spółce, a jej zakres ma objąć zastosowane środki techniczne i organizacyjne oraz to, czy były regularnie testowane.
Dla pojedynczej przychodni oznacza to sytuację trudną do przećwiczenia z wyprzedzeniem: zdarzenie nastąpiło poza jej siecią, na serwerze, do którego nie ma dostępu, a mimo to ciężar zgłoszenia i zawiadomienia pacjentów spoczywa na niej. Ten tekst opisuje, jak taką sytuację przeprowadzić. Kto co robi, od kiedy biegnie zegar i, co bywa pomijane, skąd w ogóle bierze się wiedza, że coś się stało. Samą mechanikę takiego zdarzenia — to, jak dostawca staje się drogą wejścia do Waszej sieci i czego ustawa o KSC wymaga wobec dostawców — rozbieramy osobno, w tekście o dwóch wariantach ataku na łańcuch dostaw.
Czym jest naruszenie ochrony danych osobowych
RODO definiuje naruszenie szeroko i to jest pierwsza rzecz, która zaskakuje. Zgodnie z art. 4 pkt 12 naruszeniem ochrony danych osobowych jest naruszenie bezpieczeństwa prowadzące do przypadkowego lub niezgodnego z prawem zniszczenia, utracenia, zmodyfikowania, nieuprawnionego ujawnienia lub nieuprawnionego dostępu do danych osobowych przesyłanych, przechowywanych lub w inny sposób przetwarzanych. Z tej definicji wyprowadza się trzy typy zdarzeń.
- Naruszenie poufności: dane trafiły do osoby nieuprawnionej albo zostały ujawnione. To klasyczny wyciek danych osobowych, o którym myśli większość osób słysząc słowo „naruszenie"
- Naruszenie integralności: dane zostały zmienione w sposób nieuprawniony lub przypadkowy, a organizacja nie potrafi wykazać, jak wyglądały wcześniej
- Naruszenie dostępności: dane zostały utracone albo stały się niedostępne, na przykład po zaszyfrowaniu przez ransomware lub po skasowaniu jedynej kopii
Trzeci punkt bywa pomijany najczęściej, choć uruchamia obowiązek dokładnie tak samo jak dwa pierwsze. Zaszyfrowanie bazy pacjentów jest naruszeniem, nawet jeśli nikt nie skopiował z niej ani jednego rekordu. Tak samo zgubiony nośnik albo skrzynka pocztowa, do której pracownik bezpowrotnie stracił dostęp. Techniczny przebieg takiego zdarzenia i pierwsza godzina po nim to osobny temat, opisany w tekście o przebiegu ataku ransomware.
Administrator i podmiot przetwarzający: kto co robi
Podział obowiązków wynika wprost z RODO i nie zależy od tego, kto zawinił technicznie. Administrator to podmiot, który ustala cele i sposoby przetwarzania danych. Podmiot przetwarzający, w żargonie nazywany procesorem, przetwarza je wyłącznie na udokumentowane polecenie administratora i na podstawie umowy powierzenia przetwarzania. Zgłoszenie do organu nadzorczego jest obowiązkiem administratora (art. 33 ust. 1), a zawiadomienie osób, których dane dotyczą, jego obowiązkiem z art. 34 ust. 1.
| Czynność | Administrator | Podmiot przetwarzający |
|---|---|---|
| Zgłoszenie naruszenia organowi nadzorczemu | Składa zgłoszenie do Prezesa UODO (art. 33 ust. 1) | Nie zgłasza organowi w imieniu administratora |
| Powiadomienie o incydencie | Odbiera informację i dopytuje o zakres | Zgłasza naruszenie administratorowi bez zbędnej zwłoki (art. 33 ust. 2) |
| Ustalenie, czy incydent objął konkretne dane | Żąda od procesora potwierdzenia zakresu; zwykle dopiero ono pozwala stwierdzić naruszenie po swojej stronie | Ustala zakres po swojej stronie i potwierdza go administratorowi |
| Ocena ryzyka naruszenia praw i wolności | Przeprowadza ocenę i dokumentuje jej wynik | Dostarcza fakty potrzebne do przeprowadzenia oceny |
| Zawiadomienie osób, których dane dotyczą | Zawiadamia, gdy ryzyko jest wysokie (art. 34 ust. 1) | Nie zawiadamia osób samodzielnie |
| Wybór dostawcy i nadzór nad nim | Odpowiada za wybór i nadzór nad dostawcą oraz za treść umowy powierzenia | Działa wyłącznie na udokumentowane polecenie administratora |
| Dokumentowanie naruszenia | Prowadzi rejestr naruszeń z okolicznościami, skutkami i podjętymi działaniami | Dokumentuje przebieg incydentu po swojej stronie |
Dwa wiersze tej tabeli warto przeczytać dwa razy, bo rozstrzygają najwięcej. Pierwszy: dostawca, który poinformował Was o incydencie, wykonał swój obowiązek i na tym jego rola wobec organu się kończy. Nie złoży zgłoszenia za Was, nawet jeśli jedno zdarzenie objęło tysiąc jego klientów naraz. Drugi: powierzenie danych nie przenosi odpowiedzialności. Odpowiedzialność za wybór i nadzór nad dostawcą zostaje po stronie administratora, razem z tym, jakie gwarancje wpisał do umowy powierzenia przetwarzania.
Konsekwencja jest niewygodna i bardzo praktyczna. Umowa powierzenia podpisana kilka lat temu, bez terminu na powiadomienie i bez wskazanego kanału kontaktu, staje się problemem dokładnie w dniu, w którym zaczyna biec zegar. To dokument, który czyta się raz przy podpisie, a potrzebuje się go w nocy, w weekend i pod presją terminu.
Od kiedy biegnie 72 godziny
Zegar rusza od stwierdzenia naruszenia, a nie od jego wystąpienia i nie od pierwszej pogłoski. Art. 33 ust. 1 RODO wymaga, żeby administrator zgłosił naruszenie organowi nadzorczemu bez zbędnej zwłoki, w miarę możliwości nie później niż w terminie 72 godzin po stwierdzeniu naruszenia. Jeżeli termin zostanie przekroczony, do zgłoszenia trzeba dołączyć wyjaśnienie przyczyn opóźnienia.
Przy incydencie u podmiotu przetwarzającego moment stwierdzenia jest przesunięty i to jest sedno całego problemu. Zanim administrator stwierdzi naruszenie po swojej stronie, musi uzyskać od dostawcy potwierdzenie, że incydent objął dane, które mu powierzył. Komunikat UODO z 12 sierpnia 2026 roku wskazuje ten warunek wprost. Wpis w mediach o wycieku u dostawcy nie jest jeszcze stwierdzeniem, że wyciekły dane Waszych pacjentów albo klientów.
To jednak nie oznacza, że okno oczekiwania jest czasem wolnym, i tu popełnia się najwięcej błędów. Obowiązek działania bez zbędnej zwłoki obowiązuje przez cały ten czas, a bierne czekanie na telefon od dostawcy jest decyzją, którą trzeba będzie uzasadnić. Im dłużej trwa milczenie po drugiej stronie, tym ważniejsze staje się udokumentowanie, że administrator sam dopytywał: kiedy, w jakiej formie i o co. W tym oknie robi się kilka rzeczy równolegle.
- Wyślij dostawcy pisemne i datowane zapytanie o to, czy incydent objął dane powierzone przez Twoją organizację, oraz o kategorie danych, których dotyczy
- Zapisz, kiedy i skąd dotarła pierwsza informacja, bo to od tego punktu ocenia się później ewentualną zwłokę
- Ustal po swojej stronie, jakie dane i w jakim zakresie w ogóle znajdowały się w tym systemie; tego dostawca za Ciebie nie zrobi
- Oszacuj wstępnie, jakie ryzyko powstałoby dla osób, gdyby potwierdzenie okazało się twierdzące
- Przygotuj projekt zgłoszenia i projekt zawiadomienia osób, żeby po potwierdzeniu zostało wyłącznie uzupełnienie faktów
- Ustal, kto zatwierdza treść i kto podpisuje zgłoszenie, zanim zabraknie na to czasu
- Liczenie terminu od daty ataku. Termin biegnie od momentu, w którym administrator z wystarczającą pewnością ustalił, że doszło do naruszenia jego danych, a nie od dnia włamania u dostawcy.
- Traktowanie 72 godzin jak terminu docelowego. Przepis mówi „bez zbędnej zwłoki, w miarę możliwości nie później niż", więc czekanie do ostatniej godziny bez powodu jest samo w sobie zwłoką.
- Zwlekanie do czasu ustalenia wszystkich faktów. Jeżeli informacji nie da się udzielić w tym samym czasie, można ich udzielać sukcesywnie, bez zbędnej zwłoki. Niekompletne zgłoszenie w terminie jest lepsze niż kompletne po terminie.
Skąd masz wiedzieć, że doszło do naruszenia
To pytanie w większości poradników nie pada, choć poprzedza wszystkie pozostałe. Cała procedura z art. 33 uruchamia się dopiero w momencie stwierdzenia naruszenia, a stwierdzić można wyłącznie to, o czym się wie. Organizacja bez własnych źródeł sygnału nie dostaje krótszego terminu na zgłoszenie. Dostaje późniejszy start.
| Źródło sygnału | Kto wie pierwszy | Ograniczenie |
|---|---|---|
| Informacja od podmiotu przetwarzającego | Dostawca, po własnej analizie | Moment i zakres informacji zależą od jego procesu, nie od Waszego |
| Zgłoszenie od osoby, której dane dotyczą | Osoba z zewnątrz | Dociera przypadkowo i zwykle długo po zdarzeniu |
| Publikacja w mediach lub wpis na giełdzie logów | Osoby trzecie | Organizacja dowiaduje się razem z opinią publiczną, bez czasu na przygotowanie |
| Kontakt organu nadzorczego albo zespołu CSIRT | Instytucja | Najgorszy wariant: zamiast zgłoszenia w drodze do organu jest pytanie od organu |
| Własna detekcja w systemach | Organizacja | Wymaga zbierania logów i retencji dłuższej niż realne okno wykrycia |
| Monitorowanie ekspozycji organizacji na zewnątrz | Organizacja | Pokazuje dane logowania w obiegu, a nie sam fakt włamania do usługi |
Cztery pierwsze wiersze łączy jedna cecha: wiedza przychodzi z zewnątrz, w momencie wybranym przez kogoś innego. To domyślny stan większości organizacji i powód, dla którego administrator dowiaduje się ostatni, czasem z pytaniem organu zamiast własnego zgłoszenia w ręku. Dwa ostatnie wiersze to jedyne, na które organizacja ma realny wpływ, i w tym sensie monitorowanie wycieków danych jest narzędziem skracania czasu do stwierdzenia naruszenia, a nie ciekawostką z darknetu.
Warto przy tym rozdzielić dwa rodzaje znalezisk, bo prowadzą do innych wniosków. Firmowe dane logowania krążące w obiegu, na giełdzie logów albo w combolistach, najczęściej pochodzą z zainfekowanej stacji pracownika, a nie z włamania do usługi; mechanizm opisuje tekst o tym, jak działa infostealer. Wyniesienie pliku z danymi przez pracownika albo przez przejęte konto to z kolei sygnał z warstwy kontroli danych, opisanej w tekście o systemie DLP. Oba mogą okazać się naruszeniem w rozumieniu RODO i oba wymagają innej analizy.
Jest jeszcze źródło najtańsze i zwykle najbardziej zaniedbane: sami pracownicy. Naruszenie zgłoszone przez osobę, która zorientowała się, że wysłała załącznik pod zły adres, dotrze do organizacji tylko wtedy, gdy istnieje znany kanał zgłoszeń i pewność, że zgłoszenie nie skończy się karą dla zgłaszającego. Kultura, w której przyznanie się do pomyłki jest kosztowne, po kilku miesiącach przestaje generować zgłoszenia, a razem z nimi znika widoczność.
Analiza ryzyka i decyzja o zawiadomieniu osób
Zgłoszenie do organu i zawiadomienie osób to dwie osobne decyzje, oparte na dwóch różnych progach. Zgłoszenia do organu dokonuje się, chyba że jest mało prawdopodobne, by naruszenie skutkowało ryzykiem naruszenia praw lub wolności osób fizycznych. Zawiadomienie osób, których dane dotyczą, staje się obowiązkiem dopiero wtedy, gdy naruszenie może powodować wysokie ryzyko naruszenia ich praw lub wolności.
Próg z art. 33 jest więc niski, a domyślną odpowiedzią jest zgłoszenie. Odstąpienie od niego wymaga wykazania, że ryzyko jest mało prawdopodobne, i udokumentowania tej oceny na wypadek pytania. Przy danych, których osoba nie może po prostu wymienić, takich jak numer PESEL albo informacja o stanie zdrowia, uzasadnienie takiego wniosku jest odpowiednio trudniejsze.
Ocena ryzyka jest przy tym oceną skutków dla osoby, nie dla organizacji, i to rozróżnienie zmienia jej wynik. Bierze się pod uwagę charakter naruszenia, kategorie i liczbę danych, łatwość zidentyfikowania osób, możliwe konsekwencje od kradzieży tożsamości i oszustw finansowych po ujawnienie informacji objętych szczególną ochroną, a także to, czy dane były zabezpieczone w sposób uniemożliwiający ich odczytanie. Reputacja organizacji nie jest tu żadnym kryterium.
Samo zgłoszenie ma zawartość minimalną określoną w art. 33 ust. 3 i warto mieć ją rozpisaną wcześniej, bo w dniu zdarzenia zbiera się fakty, a nie układa formularz.
- Charakter naruszenia, w tym w miarę możliwości kategorie i przybliżona liczba osób, których dane dotyczą, oraz kategorie i przybliżona liczba wpisów danych objętych naruszeniem
- Imię, nazwisko i dane kontaktowe inspektora ochrony danych lub innego punktu kontaktowego, od którego można uzyskać więcej informacji
- Opis możliwych konsekwencji naruszenia dla osób, których dane dotyczą
- Opis środków zastosowanych lub proponowanych w celu zaradzenia naruszeniu, w tym środków minimalizujących jego negatywne skutki
Zawiadomienie osoby ma inny cel i inny język. Zgodnie z art. 34 ust. 2 opisuje jasnym i prostym językiem charakter naruszenia i zawiera co najmniej informacje o punkcie kontaktowym, możliwych konsekwencjach oraz zastosowanych środkach. Nie jest to skopiowane zgłoszenie do organu. Osoba, która je czyta, ma się dowiedzieć, co konkretnie jej grozi i co może z tym zrobić: zmienić hasło, zastrzec numer PESEL, obserwować rachunek albo historię recept.
Co grozi za wyciek danych osobowych
Odpowiedzialność w tym obszarze ma kilka niezależnych warstw i to jest najważniejsza rzecz do zapamiętania z tej sekcji. Nie chodzi o jedną sankcję za sam fakt wycieku, tylko o osobne oceny: czy zabezpieczenia były odpowiednie, czy naruszenie zgłoszono w terminie, czy zawiadomiono osoby, gdy trzeba było, i czy całość została udokumentowana. Każda z tych ocen może wypaść inaczej.
Spóźnione albo zaniechane zgłoszenie jest samodzielną podstawą odpowiedzialności, niezależną od samego wycieku. Organizacja, która padła ofiarą włamania u dostawcy, może nie mieć sobie nic do zarzucenia w warstwie technicznej, a mimo to odpowiadać za to, że przez tygodnie nie zrobiła nic z informacją, którą miała. Intuicja podpowiada coś odwrotnego: skoro wyciek zdarzył się gdzie indziej, to i odpowiedzialność jest gdzie indziej. Przepisy tak tego nie układają.
Powierzenie danych nie przenosi odpowiedzialności administratora, choć intuicja podpowiada coś przeciwnego. Wybór podmiotu przetwarzającego, treść umowy powierzenia przetwarzania i nadzór nad jej wykonaniem pozostają po stronie administratora, i to one wyznaczają zakres jego odpowiedzialności niezależnie od tego, gdzie doszło do zdarzenia. Zdanie „to była wina dostawcy" opisuje przyczynę techniczną, nie zamyka natomiast pytania o obowiązki administratora.
Osobno oceniane są same zabezpieczenia. W komunikacie o planowanej kontroli u dostawcy oprogramowania medycznego Prezes UODO wskazał, że kontrola obejmie zastosowane środki techniczne i organizacyjne oraz to, czy były regularnie testowane. To użyteczna wskazówka dla każdego administratora, niezależnie od branży: wdrożenie zabezpieczenia i wykazanie jego skuteczności to dwie różne rzeczy, a druga wymaga dowodu z konkretną datą. Tę część weryfikuje się audytem cyberbezpieczeństwa i testami.
Do tego dochodzą reżimy równoległe, z własnymi zegarami i własnymi adresatami. Podmioty objęte ustawą o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa zgłaszają incydenty do właściwego CSIRT niezależnie od obowiązków wynikających z RODO; progi i terminy zestawia tekst o NIS2 i ustawie o KSC. Jedno zdarzenie potrafi uruchomić dwa obowiązki naraz, wobec dwóch różnych organów i w dwóch różnych formatach.
Świadomie nie podajemy tu wysokości kar. Zależy ona od okoliczności konkretnej sprawy i od kryteriów, które organ waży indywidualnie, więc liczba wyrwana z kontekstu bardziej myli, niż pomaga. Praktyczny wniosek jest zresztą od kwot niezależny: najlepiej wychodzi na tym organizacja, która o naruszeniu wie wcześnie, ma gotową ścieżkę i potrafi wykazać, co i kiedy zrobiła.
Co przygotować, zanim zadzwoni dostawca
Wszystko, co skraca czas reakcji, powstaje przed incydentem. W dniu zgłoszenia nie ma już czasu na ustalanie, kto jest administratorem, gdzie leży umowa powierzenia przetwarzania i kto podpisuje pismo do organu. Lista poniżej jest ułożona od rzeczy, które da się załatwić dokumentem, po te, które wymagają zmiany w warstwie technicznej.
- Prowadź aktualny rejestr powierzeń: kto przetwarza jakie kategorie danych, na jakiej podstawie i w jakim systemie. Bez niego nie ustalisz, czy incydent u dostawcy w ogóle dotyczy Twoich danych
- Wpisz do umowy powierzenia przetwarzania konkretny, krótki termin na powiadomienie administratora o naruszeniu oraz zakres informacji, jaki dostawca ma wtedy przekazać
- Ustal imienny kanał kontaktu na wypadek incydentu po obu stronach, z adresem i numerem, które działają poza godzinami pracy
- Zapisz w umowie obowiązek współpracy dostawcy przy ustalaniu zakresu incydentu i przy odpowiedziach na pytania organu
- Przygotuj szablon zgłoszenia do UODO wypełniony w częściach stałych, tak aby po zdarzeniu uzupełniać wyłącznie fakty
- Przygotuj szablon zawiadomienia osób, napisany prostym językiem, razem z listą zaleceń, które mają w nim dostać
- Ustal i przetestuj ścieżkę decyzyjną: kto zbiera fakty, kto ocenia ryzyko, kto zatwierdza treść i kto podpisuje. Sprawdź, co się dzieje, gdy ta osoba jest na urlopie
- Prowadź rejestr naruszeń od pierwszego dnia, łącznie ze zdarzeniami, których ostatecznie nie zgłoszono, wraz z uzasadnieniem tej decyzji
- Skróć czas do wykrycia po swojej stronie: zbieraj logi z systemów, w których żyją dane osobowe, i ustaw retencję dłuższą niż realne okno wykrycia
- Obserwuj ekspozycję organizacji na zewnątrz, żeby dane logowania w obiegu nie były pierwszą rzeczą, o której dowiesz się z mediów; punktem wyjścia jest monitorowanie wycieków danych
- Przećwicz cały scenariusz na sucho raz w roku, w wariancie „wyciek u dostawcy", bo przebiega inaczej niż wariant „wyciek u nas". Taki test mieści się w zakresie audytów i testów bezpieczeństwa
Trzy pozycje z tej listy najłatwiej przeoczyć przy planowaniu, bo ujawniają się dopiero przy próbnym przejściu scenariusza: brak imiennego kontaktu po stronie dostawcy, brak osoby uprawnionej do zatwierdzenia zgłoszenia w weekend oraz rejestr powierzeń, który nie odpowiada na pytanie o kategorie danych. Każda z nich kosztuje godziny dokładnie wtedy, gdy godziny są policzone.
Kluczowe wnioski
- 1Zgłoszenia do UODO dokonuje administrator, także wtedy, gdy naruszenie zdarzyło się u podmiotu przetwarzającego; dostawca zgłasza je administratorowi, nie organowi
- 2Termin 72 godzin biegnie od stwierdzenia naruszenia, a przy incydencie u dostawcy stwierdzenie następuje po uzyskaniu od niego potwierdzenia, że objął on powierzone dane
- 3Okno oczekiwania na potwierdzenie nie jest czasem wolnym: dopytywanie, ustalanie zakresu danych i przygotowanie projektu zgłoszenia trzeba wykonać i udokumentować
- 4Spóźnione zgłoszenie jest samodzielną podstawą odpowiedzialności, niezależną od samego wycieku, a powierzenie danych nie zdejmuje z administratora odpowiedzialności za wybór i nadzór nad dostawcą
- 5Większość organizacji ma wyłącznie zewnętrzne źródła wiedzy o naruszeniu, więc dowiaduje się ostatnia; skrócenie tego czasu jest jedyną częścią równania, na którą ma wpływ
Najczęstsze pytania
Czym jest podmiot przetwarzający i czym różni się od administratora?
Administrator to podmiot, który ustala cele i sposoby przetwarzania danych osobowych, czyli decyduje, po co i jak dane są przetwarzane. Podmiot przetwarzający przetwarza je w imieniu administratora, wyłącznie na jego udokumentowane polecenie i na podstawie umowy powierzenia przetwarzania; typowym przykładem jest dostawca oprogramowania utrzymujący system w chmurze. Oba pojęcia definiuje art. 4 RODO. Różnica ma bezpośredni skutek przy naruszeniu: Prezes UODO w komunikacie z 12 sierpnia 2026 roku przypomniał, że to administrator zgłasza wyciek, do którego doszło w podmiocie przetwarzającym.
Gdzie zgłosić wyciek danych osobowych?
Zgłoszenie kieruje się do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych, który jest w Polsce organem nadzorczym. Składa je administrator danych, czyli podmiot decydujący o celach i sposobach przetwarzania. Jeżeli równolegle obowiązuje Was ustawa o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa, ten sam incydent zgłasza się dodatkowo do właściwego zespołu CSIRT. To dwa niezależne obowiązki wobec dwóch różnych organów, z osobnymi terminami.
Kto zgłasza naruszenie: Ty czy dostawca?
Administrator. Podmiot przetwarzający, czyli dostawca działający na Wasze zlecenie, ma obowiązek zgłosić naruszenie administratorowi bez zbędnej zwłoki (art. 33 ust. 2 RODO), ale nie składa zgłoszenia do organu nadzorczego w Waszym imieniu. Jeżeli jedno zdarzenie objęło wielu klientów tego samego dostawcy, każdy z nich składa własne zgłoszenie dotyczące swoich danych.
Od kiedy liczy się 72 godziny?
Od stwierdzenia naruszenia, a nie od dnia zdarzenia ani od pierwszej informacji prasowej. Przy incydencie u podmiotu przetwarzającego stwierdzenie następuje wtedy, gdy administrator uzyska od dostawcy potwierdzenie, że incydent objął powierzone mu dane. Termin z art. 33 ust. 1 to „bez zbędnej zwłoki, w miarę możliwości nie później niż 72 godziny", więc jeżeli zostanie przekroczony, zgłoszenie trzeba uzupełnić o wyjaśnienie przyczyn opóźnienia.
Czy zawsze trzeba zawiadamiać osoby, których dane dotyczą?
Nie. Zawiadomienie osób jest obowiązkowe wtedy, gdy naruszenie może powodować wysokie ryzyko naruszenia ich praw lub wolności (art. 34 ust. 1 RODO). Zgłoszenie do organu ma niższy próg: dokonuje się go, chyba że jest mało prawdopodobne, by naruszenie skutkowało ryzykiem. Obie oceny warto udokumentować, także wtedy, gdy wynik jest negatywny, bo to dokumentacja jest później dowodem, że decyzja w ogóle została podjęta.
Co grozi za wyciek danych osobowych?
Odpowiedzialność ocenia się w kilku niezależnych warstwach: czy zabezpieczenia były odpowiednie i regularnie testowane, czy naruszenie zgłoszono w terminie, czy zawiadomiono osoby i czy decyzje udokumentowano. Brak zgłoszenia albo zgłoszenie po terminie jest samodzielną podstawą odpowiedzialności, niezależną od samego wycieku. Powierzenie danych dostawcy tej odpowiedzialności nie przenosi, bo wybór podmiotu przetwarzającego i nadzór nad nim pozostają po stronie administratora.
Skąd masz wiedzieć, że doszło do naruszenia?
Źródła dzielą się na dwie grupy. Zewnętrzne: informacja od dostawcy, zgłoszenie od osoby, publikacja w mediach, kontakt organu nadzorczego lub zespołu CSIRT. Własne: detekcja w systemach, zgłoszenia pracowników i monitorowanie ekspozycji organizacji na zewnątrz. Organizacja, która ma wyłącznie źródła zewnętrzne, dowiaduje się o naruszeniu ostatnia, a zegar z art. 33 startuje jej odpowiednio później, choć termin pozostaje taki sam.
Podsumowanie
Sprawa u dostawcy oprogramowania medycznego jest wygodnym przykładem, bo pokazuje układ, w którym niemal wszystko dzieje się poza organizacją, a obowiązek zostaje w środku. Administrator nie kontroluje serwera, na którym doszło do zdarzenia, nie prowadzi analizy powłamaniowej i nie decyduje, kiedy dostanie odpowiedź. Kontroluje natomiast trzy rzeczy: to, co wpisał do umowy powierzenia przetwarzania, to, jak szybko dowiaduje się o problemie, oraz to, czy ma gotową ścieżkę zgłoszenia. Wszystkie trzy da się przygotować w spokojny poniedziałek. Żadnej nie da się przygotować w trakcie.
Zegar z art. 33 nie startuje w momencie włamania. Startuje w momencie, w którym ktoś się o nim dowiaduje, i to jest jedyna część tego równania, na którą organizacja ma wpływ.
Źródła
- 1.Rozporządzenie (UE) 2016/679 (RODO)Dziennik Urzędowy Unii Europejskiej · 2016-05-04 · dostęp 2026-08-17Definicja naruszenia (art. 4 pkt 12), obowiązek zgłoszenia organowi nadzorczemu i zawartość zgłoszenia (art. 33 ust. 1–5) oraz zawiadomienie osoby, której dane dotyczą (art. 34 ust. 1–2). Brzmienie odczytane z polskiej wersji językowej tekstu ogłoszonego.
- 2.Administrator musi zgłosić wyciek, do którego doszło w podmiocie przetwarzającymUrząd Ochrony Danych Osobowych · 2026-08-12 · dostęp 2026-08-17Komunikat rozstrzygający, że obowiązek zgłoszenia spoczywa na administratorze także wtedy, gdy do naruszenia doszło u podmiotu przetwarzającego, oraz że administrator zgłasza je po uzyskaniu od tego podmiotu potwierdzenia, że incydent objął jego dane.
- 3.Prezes UODO skontroluje spółkę MyDrUrząd Ochrony Danych Osobowych · sierpień 2026 · dostęp 2026-08-17Zapowiedź kontroli obejmującej zastosowane środki techniczne i organizacyjne oraz to, czy były regularnie testowane.
- 4.Wyciek danych medycznych 19 mln Polaków. Kary grożą tysiącom przychodniRzeczpospolita · sierpień 2026 · dostęp 2026-08-17Źródło danych o skali sprawy: około 19 mln rekordów, ponad 2 TB, dane recept i numery PESEL, około 12 tys. podmiotów leczniczych korzystających z platformy.
- 5.Raport roczny CERT Polska za 2025 rokCERT Polska / NASK · 2026-04 · dostęp 2026-08-17Raport roczny za 2025: 260 783 unikalnych incydentów, wzrost o 152% rok do roku.
Nie wiesz, czy dowiedziałbyś się o naruszeniu u dostawcy?
Sprawdzamy rejestr powierzeń, zapisy umów, ścieżkę zgłoszeniową i to, co faktycznie widzicie w systemach, gdy incydent zdarza się poza Waszą siecią.